Przejdź do głównej zawartości

Polityczno-dziennikarskie "Coming out" - Andrzej Sawa!!!


Król jest nagi...

Najmilsi...

w związku z podniosłym i świątecznym charakterem dzisiejszego odcinka Dziennika-Krasnegostawu pozwoliliśmy sobie na nieco satyry i humoru. Wszakże "capsrztyk" to czas zabawy, radości i odpoczynku.
Capstrzyk – ustalony sygnał wykonywany na trąbce lub na sygnałówce, oznajmujący koniec zajęć dziennych i wzywający do spoczynku i ciszy nocnej lub apelu wieczornego, używany między innymi w wojsku czy harcerstwie. Wyraz pochodzi od niemieckiego słowa Zapfenstreich (Zapfen – czop, szpunt; Streich – uderzenie) i oznacza uderzenie w czop beczki (na znak końca wyszynku).
Słowo to może także oznaczać wieczorny przemarsz oddziałów wojskowych, drużyn harcerskich lub innych organizacji ulicami miasta, zazwyczaj z orkiestrą (a niekiedy także z pochodniami), odbywający się w wieczór poprzedzający uroczystość z ich udziałem.

Bohater dzisiejszego odcinka to człowiek "zacny". Posiadający unikatową wiedzę na tematy różne. Facet organizacja posługujący się nienaganną polszczyzną. Dziennikarz, polityk, OJCIEC, MĄŻ, BRAT, KOLEGA, PRZYJACIEL, PRAWNIK, ROLNIK, PRODUCENT ROLNY, PISARZ, KOMENTATOR, ZNAWCA LOKALNYCH MIEJSKICH I WIEJSKICH OBYCZAJÓW... ARBITER ELEGANCJI

Za wikipedią:
arbiter elegantiarum:
fraza rzeczownikowa, rodzaj męski
(1.1) znawca dobrego smakuesteta
uwagi:
(1.1) tytuł Petroniusza • hasło znane z „Quo Vadis” Henryka Sienkiewicza

MultiRedaktor Andrzej Sawa z Łopiennika Górnego koło Krasnegostawu, bo o nim mowa to człowiek instytucja z naciskiem na INSTYTUCJA, jednocześnie - SPIRYTUS movens [wym. spiritus mowens] «główny inspirator jakichś działań» i cenzor poczynań "nieporadnego" "nadredaktora" Piotra Ślusarczyka. W związku z dokonaniami jakie niewątpliwie ma pan Redaktor Sawa NA SWOIM SUMIENIU? postanowiliśmy PRZYBLIŻYĆ JEGO SYLWETKĘ ORAZ NIECO OCIEPLIĆ WIZERUNEK medialny w ten listopadowy (dżdży) poranek.

Kiedy stajesz się osobą publiczną???

Osoba publiczna, zgodnie z definicją encyklopedyczną, wykonuje funkcje publiczne lub przez inną swoją działalność zawodową, gospodarczą, społeczną, polityczną, kulturalną wpływa znacząco na funkcjonowanie społeczeństwa.
Pan Andrzej Sawa, jak się za chwilę dowiemy, poprzez swoją działalność wpływa znacząco na funkcjonowanie społeczeństwa, czyli jest osobą publiczną, której działalność podlega ocenie i osądowi innych osób. 
Bohater dzisiejszego odcinka to rodowity "ŁOPIEŃCZAK". Adres miejsca zamieszkania pozostawiamy jako informację niejawną, wszakże zależy nam na dobrym zdrowiu i dotychczasowej formie psychofizycznej rzeczonego obywatela (nie polecamy Panu Redaktorowi SPIRYTUS movens ;) na polepszenie samopoczucia). Przedstawiając RESUME oraz CV zaczniemy od przybliżenia jego sylwetki, otoczenia i osobowości. Powinniśmy zacząć od fotki, ale wobec tego że jest ona dostępna na stronach internetowych, a niestety nie mamy zbyt wiele wolnego miejsca na naszych łamach przejdziemy do dalszych elementów prezentacji, gdyż odgrywają one niebagatelną rolę w kształtowaniu młodego Andrzeja.
Korzystając z informacji zawartych przez samego tow. Andrzejka w portalu NASZA KLASA czytamy jakie to Alma Mater ukończył:
PUBLICZNA SZKOŁA PODSTAWOWA W ŁOPIENNIKU GÓRNYM
Klasa 1971 - 1979
I LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE
Klasa B 1979 - 1983

Szanowny Pan Redaktor (SPIRYTUS movens) ukończył Uniwersytet Warszawski Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych.

Trochę o rodzinie pana Andrzeja. Nie można o nim powiedzieć, że o nią nie dba i nie walczy o nią jak lew!!! 

Młodszy brat pana Andrzeja Anatol ukończył prawo i został prokuratorem. Dla zrozumienia głównego wątku poniżej przedstawimy ścieżkę kariery pana prokuratora.

Ale po kolei:
Z oświadczenia majątkowego złożonego przez Pana Prokuratora wynika, że jest on właścicielem gospodarstwa rolnego o pow. 5 ha, które wydzierżawił bratu Andrzejowi Sawie


szczątki wraku rządowego TU-154M jeszcze w Rosji, ale pod „opieką” śledczych Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Po ponad 17 miesiącach od tragedii zaczyna się badanie wraku. Czy jeszcze można dowiedzieć się czegoś więcej?
Rano, na miejscu pojawili się dwaj prokuratorzy Naczelnej Prokuratury Wojskowej – płk Anatol Sawa i mjr Jarosław Fej, oraz dwaj biegli z zakresu pracy automatyki lotniczej, osprzętu lotniczego i badania wypadków lotniczych. W siedzibie Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego w Moskwie rozpoczęli oględziny elementów wyposażenia rządowego Tu-154M, w tym np. komputerów pokładowych. Od momentu katastrofy są one zdeponowane przez MAK.
W Smoleńsku był też płk Ireneusz Szeląg – wojskowy prokurator okręgowy w Warszawie, oraz płk Zbigniew Rzepa – prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Do Smoleńska udali się również płk Tomasz Mackiewicz i płk Anatol Sawa, a do Moskwy – płk Janusz Wójcik i płk Waldemar Praszczyk.
OŚWIADCZENIE NACZELNEJ PROKURATURY WOJSKOWEJ   09.12.2010
„Wojskowy Prokurator Okręgowy w Warszawie – płk Ireneusz Szeląg brał udział w przesłuchaniu dwóch świadków (kierownika lotów oraz meteorologa lotniska „Siewiernyj”), prokurator ppłk Anatol Sawa – w dwukrotnym przesłuchaniu w charakterze świadka meteorologa lotniska „Siewiernyj” (raz sam, a następnie wspólnie z płk Ireneuszem Szelągiem), a prokurator ppłk Tomasz Mackiewicz brał udział w przesłuchaniu naocznego świadka zdarzenia. Z uwagi na jednoznacznie brzmiącą normę ustawy Prawo prasowe (tj. art. 13 ust. 2), Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie ujawnia danych osobowych tychże świadków. Dwa protokoły przesłuchań świadków przywiózł do Polski, jeszcze w kwietniu 2010 r., płk Ireneusz Szeląg, natomiast pozostałe dwa wpłynęły do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie wraz z dokumentami przesłanymi w ramach realizacji polskiego wniosku o pomoc prawną.”. 
Zespół i nadzór
Jak poinformował nas płk Rzepa, śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej
prowadzi ppłk Karol Kopczyk wraz z zespołem, w skład którego wchodzą: mjr
Jarosław Sej, ppłk Robert Pyra, kpt. Marcin Maksjan, kpt. Andrzej Wicherski,
kpt. Sylwia Głuch, ppłk Janusz Wójcik oraz prok. Renata Kosior. – Zespół
prokuratorski funkcjonuje już od kilkunastu miesięcy i codziennie wykonuje
żmudne czynności śledcze. W razie konieczności do zespołu dołączani są inni
prokuratorzy. Tak było np. w przypadku wyjazdu prokuratorów do Moskwy, dokąd
pojechał ppłk Anatol Sawa, na co dzień niebędący członkiem zespołu – zaznaczył
rzecznik. Jak dodał, "stosownie do ustawy o prokuraturze, rozporządzenia –
regulamin wewnętrznego urzędowania wojskowych jednostek organizacyjnych
prokuratury oraz rozkazu organizacyjnego Wojskowej Prokuratury Okręgowej w
Warszawie, bezpośredni nadzór nad śledztwem w sprawie katastrofy smoleńskiej
sprawuje zastępca wojskowego prokuratora okręgowego w Warszawie płk Ryszard
Filipowicz, natomiast zwierzchni nadzór służbowy z ramienia Naczelnej
Prokuratury Wojskowej sprawuje płk Zenon Serdyński".
W dniu tragedii w Smoleńsku było zaledwie trzech polskich prokuratorów: gen. Krzysztof Parulski, płk Zbigniew Rzepa i płk Ireneusz Szeląg. Dzień później do Rosji wylecieli ppłk Tomasz Mackiewicz i ppłk Anatol Sawa z wojskowej prokuratury okręgowej.

Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/13391,korsarz-uziemil-prokuratorow.html
Prokurator: Proszę o niższy wymiar kary
Po wyroku apelację wniósł adwokat Kazimierza N., prosił o uniewinnienie. Jednak nie był jedynym, który chciał bronić oskarżonego. Apelację na korzyść N. wniósł też prokurator wojskowy ppłk Anatol Sawa, wówczas naczelnik Wydziału Śledczego Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

W Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu rozpoczęły się przesłuchania dziennikarzy, którzy byli na konferencji, na której postrzelił się płk Mikołaj Przybył.
– Czynność ta jest dla śledztwa niezbędna – stwierdził płk Anatol Sawa, który przesłuchuje dziennikarzy. 
Gdzie był szanowny tow. Andrzej od 1990 r. do 2010 r.? I co robił? Dokładnie nie wiadomo. Zgodnie z zasadą "co raz w sieci, to na zawsze w sieci"... mamy nadzieję, że w dalszych odcinkach zostanie to przedstawione... Co by rozwiać wszelkiego rodzaju domysły powinien się tym pochwalić przed wielce szanownym audytorium odbiorców tego bloga, wszak w przestrzeni publicznej przecież nic nie ginie. 
Nasz główny bohater w Łopienniku pojawia się w 2010 roku zaznaczając swoją obecność na niwie społecznej.
Za Dziennik Wschodni Chełm 3 czerwca 2010 roku
https://www.dziennikwschodni.pl/chelm/mieszkancy-lopiennika-wiatraki-to-smierc-dla-naszej-gminy,n,1000112285.html
Mieszkańcy Łopiennika: Wiatraki to śmierć dla naszej gminy!
Autor:   Joanna Sadowska Jacek Barczyński
Ponad sto osób przyszło wczoraj na zebranie w sprawie wiatraków. Spotkanie zainicjował komitet protestacyjny. Zdaniem przeciwników inwestycji, jej realizacja w Łopienniku, to śmierć dla całej gminy.
– Wiatraki u nas? Broń Boże! – mówi zdecydowanie pani Halina. – Chodzili tu jacyś, namawiali, żeby im działki w dzierżawę oddać. Obiecywali złote góry, ale to wszystko kłamstwa.
Wiatraczny temat w Łopienniku to nic nowego. – Sprawa ciągnie się od dwóch lat – mówi Robert Jakubiec, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej. – Jakieś firmy podpisały z rolnikami umowy na udostępnianie wszystkich swoich działek, łącznie z zabudowanymi. Oznacza to, że bez zgody spółek, właściciele nie mogliby np. czegokolwiek tam budować. Część podpisanych wtedy umów wygasła w tym roku, jednak kolejni gospodarze zdążyli podpisać już kolejne, równie krzywdzące z nowymi spółkami.
Andrzej Sawa, członek komitetu protestacyjnego zastrzega, że dla niego fermy wiatrowe, jako alternatywne źródło energii nie są złem, pod warunkiem, że... nie powstaną w Łopienniku. Dlaczego? – Bo taka farma to zagrożenie dla naszego zdrowia, degradacja gleb – wylicza. – Rolnicy stracą, a i gmina prawie nic nie zarobi. Te wiatraki to dla nas śmierć.
Sawa ma też żal, że gmina niczego z rolnikami nie konsultuje. – Na to jest jeszcze czas – uspokaja wójt Witold Rybak. – Gdyby nie spotkanie zainicjowane przez komitet, sam bym takie zwołał. Ludzie mają prawo być nieufni. Ja to rozumiem. Ale do wiatraków w gminie jest jeszcze daleka droga. Nie wiadomo, czy inwestycja dojdzie do skutku.
Na wczorajszym spotkaniu był także prezes LIR. – Chcemy uświadomić rolnikom, że z chwilą, kiedy na ich ziemi staną wiatraki, jej wartość automatycznie spadnie – mówi Jakubiec. – Jest też negatywny wpływ na środowisko. W promieniu do pół kilometra od masztu dźwigającego skrzydło, już po roku zamiera życie biologiczne. Jeśli nie będzie owadów, to nie będzie też można wyprodukować roślin owadopylnych.
W sąsiedniej gminie Fajsławice, gdzie też mają stanąć elektrownie wiatrowe, jest dużo spokojniej. –Pracujemy nad zmianą planu zagospodarowania, aby umożliwić spółkom budowę – mówi Jacek Kęcik, sekretarz gminy. – Robimy to przy otwartej kurtynie. Na sesji radni i sołtysi mieli okazję rozmawiać na ten temat z przedstawicielami zainteresowanych firm.
Spotkanie to można podsumować dwoma komentarzami pod artykułem, które pozwolimy sobie zacytować w całości.
Internet: https://www.dziennikwschodni.pl/forum/region/chelm/mieszkancy-lopiennika-wiatraki-to-smierc-dla-naszej-gminy,t,33404.html?p=2
FRUKTA ANDRZEJA, czyli TOP AGRAR POLSKA - NIEMIECKA GAZETA DLA POLSKICH ROLNIKÓW

Właścicielem i wydawcą TOP AGRAR POLSKA jest:
Polskie Wydawnictwo Rolnicze Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, ul. Metalowa 5, 60-118 Poznań, NR KRS 0000101146

Prezesem ww Spółki PWR JEST:
Dr Adam Koziolek, ur. 1965r., dorastał w gospodarstwie rolnym i zna branże od podszewki. Absolwent Technikum Rolniczego, studiów na Akademii Rolniczej we Wrocławiu oraz Uniwersytetu w Getyndze, gdzie studiował ekonomię przemysłu spożywczego. Na wydziale nauk rolniczych Uniwersytetu w Hohenheim obronił doktorat z ekonomii przemysłu cukrowniczego.
Swoją drogę zawodową rozpoczynał jako redaktor magazynu top agrar Polska. Później reprezentował spółkę Nordzucker, jeden z największych koncernów cukrowniczych w Europie, gdzie był odpowiedzialny m.in. za analizę rynków i sprawy personalne. Następnie był członkiem zarządu Prodimexu - największego producenta białego cukru w Rosji i jednocześnie firmy zarządzającej 600 000 hektarowym gospodarstwem.
Stanowisko Prezesa Polskiego Wydawnictwa Rolniczego objął w 2010 roku.
PWR ma spółki zależne (spółki córki), ale o tym kiedy indziej...

Pan Andrzej odbywa dyżury redakcyjne w wojewódzkich izbach rolniczych:
Internet:


Pan Andrzej był nawet cytowany przez Senatora Jerzego Chróścikowskiego:


Pan Andrzej czeka na Wasze sygnały!!!


Pan Andrzej jest szczęśliwym mężem, ojcem i bratem. Żona Pana Andrzeja o imieniu ELŻBIETA jest z zawodu nauczycielem a obecnie nowo powołaną przez nomen omen wójta Artura Sawę Dyrektor Szkoły w Łopienniku Nadrzecznym.

Konkurs zakończony skandalem
Nowy tydzień. 26 czerwca 2019r.
Skandalem zakończył się konkurs na dyrektora Szkoły Podstawowej w Łopienniku Nadrzecznym. Okazało się, że wybrana kandydatka nie ma kwalifikacji, by sprawować to stanowisko. Postępowanie unieważniono.
16 maja Artur Sawa, wójt gminy Łopiennik Górny, ogłosił konkurs na dyrektora SP w Łopienniku Nadrzecznym. Funkcję tę, od czasu odwołania Mariusza Sapko, pełni Ewa Janik. Jak udało się nam nieoficjalnie dowiedzieć do konkursu przystąpiła właśnie Janik i Sapko, a także nauczycielka języka polskiego Wioletta Kulik. Podobno postępowanie wygrała Ewa Janik, którą poparli przedstawiciele władz gminy i grono pedagogiczne, drugie miejsce zajął Sapko z poparciem kuratorium i ZNP, a trzecie Kulik, którą na stanowisku dyrektora z chęcią zobaczyłyby władze nauczycielskiej Solidarności.
Kilka dni po ogłoszeniu wyników konkursu portal dziennik-siennicy napisał jednak, że okazało się, iż Janik „nie ma kwalifikacji, żeby nie tylko zostać dyrektorem, ale nie miała ich też, żeby przy panu Sapce pełnić funkcje wicedyrektora”. O komentarz w sprawie od razu zwróciliśmy się do wójta Sawy. W odpowiedzi otrzymaliśmy jedynie informację, że konkurs został unieważniony, a także zarządzenie w tej sprawie wydane przez wójta w ostatni wtorek, 18 czerwca.
– Unieważniam konkurs na stanowisko dyrektora SP w Łopienniku Nadrzecznym wszczęty na podstawie zarządzenia wójta gminy Łopiennik Górny z dnia 16 maja oraz zarządzam ponowne przeprowadzenie postępowanie konkursowego – czytamy w zarządzeniu wydanym przez wójta Sawę. Z dokumentu dowiadujemy się dalej, że organ prowadzący, po zapoznaniu się z protokołem komisji konkursowej oraz pozostałą dokumentacją postępowania, uznaje za słuszne uwagi zgłoszone do protokołu przez członków komisji konkursowej dotyczące braku odpowiednich kwalifikacji przez wyłonionego kandydata na stanowisko dyrektora SP w Łopienniku Nadrzecznym.
„Słusznie podniesiono, że przedłożone przez kandydata zaświadczenie o ukończeniu kursu kwalifikacyjnego pedagogicznego dla kadry zarządzającej oświatą (210 godzin) nie spełnia wymogu paragrafu 1 punkt 2 rozporządzenia ministra edukacji narodowej w sprawie wymagań, jakim powinna odpowiadać osoba zajmująca stanowisko dyrektora (…).
Przedłożone zaświadczenie wydane przez Centrum Doskonalenia Zawodowego w Warszawie nie potwierdza ukończenia kursu kwalifikacyjnego z zakresu zarządzania oświatą prowadzonego zgodnie z przepisami w sprawie placówek doskonalenia nauczycieli”. Zarządzenie kończy się stwierdzeniem, że w związku z powyższą nieprawidłowością władze Łopiennika Górnego musiały konkurs unieważnić. (kg)


Czy aby na pewno normalność wróciła do Łopiennika???

Artykuł z czasów świetności Dziennika Siennicy. 
 Normalność wróciła do Łopiennika
W Łopienniku Dolnym przewrót kopernikański, w efekcie czego do tamtejszej szkoły po wielu latach wróciła normalność. 6 sierpnia odbył się konkurs, kandydatek było dwie: Elżbieta Sawa, Dorota Grzesiak. Wygrała i to zdecydowanie Pani Elżbieta Sawa. Był to trzeci konkurs w ciągu roku i raczej ostatni. Warto podkreślić, że w normalnych warunkach trzy konkursy zdarzają się w okresie 15 lat, albowiem kadencja dyrektora wynosi 5 lat.
To nie pierwszy start Pani Elżbiety, gdyż startowała w pierwszym konkursie z cyklu tych trzech, wtedy przegrała a triumfował menadżer Sapko. Jak się okazało nie na długo, bo na skutek interwencji właśnie Elżbiety która dopatrzyła się rażących błędów w jego procedurze wyboru, wojewoda lubelski z hukiem unieważnił konkurs. Pani Elżbiecie gratulujemy, bo jest to arcywłaściwa osoba na to stanowisko ale również gratulacje należą się wójtowi Arturowi Sawie który zerwał kuchtowo- szpacze postronki i zachował się jak prawdziwy mąż stanu. Jeszcze raz gratulacje Panie Wójcie, bo dobro dzieci jest najważniejsze.
Co pocznie Sapko? Przed nim otwierają się wielkie możliwości bo informatyk z niego zawołany. Może „Dolina Krzemowa” albo jakiś etat u Zuckerberga?

Opublikowano7 sierpnia 2019AutorPiotr Ślusarczyk

PS. Dzisiaj w Łopienniku sytuacja wygląda w ten sposób, że rządzi koalicja SAWA&SAWA. Oszukani zostali Kandydat z ramienia PiS  Pan Andrzej Szadura wraz z całym Komitetem Wyborczym i elektoratem z jednej strony, z drugiej zaś Ci którzy oddali w wyborach głos na wójta Artura Sawę. Mniemamy, że wszyscy myślą, że to przypadek, którym rządzi demokracja. Jednak zapewniamy Państwa, że nie.  Za tym wszystkim stoi jeden człowiek. Intrygant i lawirant jakich wielu u nas w kraju. a orężem jego jest pióro.

Ile tak naprawdę kosztuje prawda?

CDN...

Komentarze

  1. Ile istnień ludzkich trzeba zniszczyć, by swój chory cel osiągnąć? Dobre pytanie "Ile tak naprawdę kosztuje prawda?"

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *