Jak grupa spiskowców uchwaliła Konstytucję 3 Maja – kulisy mało znanej historii, o której rzadko się wspomina
Polacy słusznie szczycą się Konstytucją 3 Maja – po amerykańskiej i szwedzkiej była trzecią na świecie i drugą w Europie. Niewiele jednak osób wie, że wprowadzenie pierwszej polskiej ustawy zasadniczej stało się możliwe dzięki spiskowi, w którym czołową rolę odegrał tajny związek – masoneria.
Prof. Władysław Konopczyński, jeden z najwybitniejszych znawców tej epoki, w „Dziejach Polski nowożytnej” pisał: „Choćby też wszyscy uczestnicy „spisku” 3 Maja okazali się członkami lóż wolnomularskich, ich wiekopomne dzieło było tworem polskiego oświeconego i niepodległego ducha, wielkim zwycięstwem nad swojską słabością, szczęśliwym rozwiązaniem tych ustrojowych zagadnień, które wszystkie narody lądowo-europejskie miały dopiero w XIX w. podjąć za przewodem Francji”.
Spotkania u marszałka
Przygotowania do uchwalenia konstytucji rozpoczęły się w grudniu 1790 r. w mieszkaniu marszałka Sejmu Stanisława Małachowskiego, gdzie, jak pisze prof. Władysław Konopczyński „Schodziło się w tajemnicy kilkunastu najświatlejszych patriotów, jeżeli nie wyłącznie, to prawie wyłącznie masonów: Potoccy, Kołłątaj, Tadeusz Matuszewicz, Niemcewicz, Sołtyk; radzono nad konstytucją, badając pilnie wzory francuskie, angielskie i amerykańskie”.
Król na czele państwa
Kiedy okazało się, że król, który również był masonem podzielał reformatorskie poglądy grupy, zebrania organizowano na zamku. Brało w nich udział nawet 60 osób. Do czołowych postaci należeli król, Piattoli, Potocki, Krasiński i Kołłątaj. W dyskusji na temat zasad ustrojowych, jakie miały być zawarte w konstytucji, pojawiały się różne rozwiązania. Ostatecznie reformatorzy uznali, że najlepszym wyjściem będzie pozostawienie na czele państwa króla. Spierano się również o to, czy monarcha ma być nadal wybierany przez szlachtę w elekcji czy zapisać w konstytucji dziedziczność tronu. Ostatecznie przychylono się do tego drugiego rozwiązania i w konstytucji znalazł się zapis, że tron przypada dynastii, która negatywnie zapisała się w polskiej historii, saskiej dynastii Wettynów.
W sekrecie i sprytem
Uchwalenie konstytucji nie byłoby też możliwe, gdyby reformatorzy otwarcie mówili o jej wprowadzeniu. Nie udałoby się to również z powodu silnej agentury rosyjskiej i pruskiej działającej w Polsce oraz niechęci części posłów do zmian. Dlatego, jak pisze przywołany już prof. W. Konopoczyński: „Sprawę poczętą z górnych natchnień postanowiono urzeczywistnić z wielkim sprytem. Utarło się, że na posiedzenia chodzi z ogólnej liczby 500 posłów i senatorów przeciętnie 100 lub stu kilkudziesięciu; regulamin przepisywał, że każdy projekt ma być przed decyzją odesłany do deputacji, po czym wydrukowany i rozdany posłom do zbadania na 3 dni przed dyskusją; wśród obecnych teraz w stolicy 182 członków zgromadzenia 110 było zjednanych zawczasu, 72 przeciwnych – więc powodzenie niepewne. Postanowiono tedy zaskoczyć różnorodnych przeciwników, stłumić ich zbytnią elokwencję, a w tym celu zmobilizować ulicę mieszczańską, obsadzić galerie swoimi ludźmi, samą zaś izbę zelektryzować wiązanką nie zmyślonych, ale odpowiednio dobranych depesz zagranicznych”. Głosowanie nad konstytucją miało odbyć się 5 maja, ale „król przedwcześnie wtajemniczył Jacka Małachowskiego, a ów ambasadę rosyjską, więc przyśpieszono termin na 3 maja, zanim się zjadą zwołani przez sekretarza Bułhakowa opozycjoniści”.
Ustawę zasadniczą uchwalono
2 maja zebrał się klub konstytucyjny i osoby z różnych stanów przychylne ustawie rządowej, spiskowcy podzieli role, które mieli nazajutrz wypełnić. Plan udało się wprowadzić w życie, 3 maja tłumy zebrały się na Placu Zamkowym, żeby wspierać króla i marszałka Sejmu. Ustawę rządową uchwalono, choć nie obyło się bez protestów. „Wśród ogromnego podniecenia, wśród ciżby demonstrantów przyjęto ustawę i wezwano króla, by ją zaprzysiągł. Nie obeszło się bez przypadków prawie wesołych, kiedy np. gest ręki króla, pragnącego przemawiać, wzięto za ślubowanie, albo kiedy Sapiehę niesiono na rękach w ślad za Małachowskim, niby w tryumfie, gdy naprawdę wynoszono go, aby nie oponował. Zakończyły uroczystość pochód przez Plac Zamkowy do katedry, przysięga i Te Deum. Nazajutrz kasztelan (przemyski) Antoni Czetwertyński i 27 posłów wniosło protestację do grodu warszawskiego, ale 5 maja na sesji nikt już nie protestował, bo malkontenci albo przystąpili do uchwały, albo rozjechali się na prowincję” – pisze prof. Konopczyński. I podkreśla: „Nowy ustrój nadany został krajowi, jak to zwykle bywa, przez świadomą celu mniejszość, z zachowaniem jednak prawa większości (stu kilkudziesięciu przeciw 28), po nieskrępowanej dyskusji, ale nie bez nacisku na głosujących i zaskoczenia”.
Nowy ustrój
Ustawa rządowa składała się z 11 artykułów, pierwszy mówił, że religią panującą w Polsce jest katolicyzm, innym wyznaniom przyznano tolerancję. Wprowadzono trójpodział władzy, prawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, zniesiono liberum veto i konfederacje. Rząd, czyli Straż miała rządzić krajem przez cztery komisje: Edukacji, Policji, Wojska i Skarbu, polityką zagraniczną miał kierować kanclerz wybrany przez króla. Twórcy ustawy rządowej korzystali z obcych wzorów, jednak co było i jest rzadkością w Polsce: „Z obcych wzorów zapożyczyli to, co się od dawna nadawało do przeszczepienia na grunt polski. Poświęcając wolność jednostek, starali się ugruntować wolność narodu, tj. niepodległość. Jeżeli dali rządowi oparcie w czynniku niezawisłym od sejmu, to jednak wzięli z Anglii taką formę odpowiedzialności rządu przed sejmem, jaka na pewno mniej była wadliwa niż dawne rwanie sejmów i rokosze, a kontrolę narodową nad rządem opisali z niezwykłą, może nawet przesadną starannością” – ocenia to dzieło prof. Konopczyński.
Było już za późno
Konstytucja była wielkim dziełem, ale przetrwać nie mogła, nie było dostatecznej armii, która była w stanie ją obronić. Upadła pod rosyjską przemocą, wezwaną przez targowiczan. Po raz kolejny potwierdziło się powiedzenie, że prawo nie poparte siłą, jest tylko pustym słowem. Część historyków twierdzi, że I Rzeczpospolita zaczęła się zbyt późno reformować, inni, że zbyt wcześnie, bez względu na to, którzy z nich mają rację, moment na reformy był zły. I naród polski jako jedyny z wielkich współczesnych narodów został dotknięty rozbiorami.
Tomasz Plaskota / Źródło: Życie Grójca
Internet: https://niezlomni.com/grupa-spiskowcow-uchwalila-konstytucje-3-maja/
Konstytucja 3 maja była powodem upadku Królestwa Polskiego, gdyż manifestowała przynależność i sojusz z europejskimi masonami. Gwarantowała schronienie dla masońskich rewolucjonistów, którzy szukali schronienia z powodu prób obalenia królów lub cesarzy.
Polska miała stać się oazą i wylęgarnią rewolucyjnego terroryzmu.
Kiedy Polska w 1918 roku odzyskała niepodległość, zaczęła święcić pamięć Konstytucji 3 Maja, co znaczy, że II Rzeczpospolita była krajem zbudowanym na zasadach masońskich, i dlatego nie odrodziła się jako samodzielne królestwo tylko jako podległe państwo. 15 kwietnia 1924 r. Powstał bank Polski, który emitował pieniądze, a państwo Polskie miało tylko 1 procent udziałów, czyli o niczym nie decydowało. Prawdziwi PANOWIE naszego państwa kryli się za udziałowcami tego Banku.
Po II wojnie światowej władzę przejęli komuniści sowieccy, którzy podjęli próbę usamodzielnienia się przez oderwanie od zagranicznych PANÓW. Był to jednak nadal zagraniczny ośrodek władzy. Oni ustanawiali własne święta. Kiedy komunizm upadł, przywrócono święto Konstytucji 3 Maja, co jest manifestacją powrotu pod okupację masońskich rządów.
Konstytucja 3 maja nie ma żadnego znaczenia dla Polski i narodu polskiego. Nie ma żadnego powodu, by ją święcić. Jest natomiast symbolem zniewolenia nas przez masonów. Dopóki Polacy ją świętują uroczyście, to sami deklarują swoje poddaństwo.
Polska nie będzie samodzielnym królestwem, dopóki Polacy się nie obudzą.
Ponieważ nic nie zapowiada masowego przebudzenia, więc pozostaje nam czekać na ingerencję Bożą.

Komentarze
Prześlij komentarz