- O przyspieszenie wygaszania kopalń o parę lat, np. do 2045 r., kruszyć kopii nie będziemy, ale już 10 lat nie wchodzi w grę - mówi w wywiadzie dla DGP Dominik Kolorz, przewodniczący Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”. Czuje się pan grabarzem polskiego górnictwa? Liczę się z tym, że niektórzy wszystkich nas, sygnatariuszy porozumienia, będą tak nazywać. Na pewno trudno przyjmować naszą umowę z rządem z wesołością. Niewątpliwie przyłożyliśmy rękę do likwidacji branży, która przez lata była kręgosłupem Śląska i nie tylko. Inni twierdzą, że porozumienie z rządem to nie tyle eutanazja, co raczej kroplówka, która ma utrzymać przez długie lata kopalnie, które w dzisiejszych realiach rynkowych byłyby skazane na bankructwo. To oczywiście prawda. Ale nie było innego wyjścia. Prowadziliśmy szerokie konsultacje z ekspertami i alternatywnego, racjonalnego rozwiązania dla branży niż rozłożony w czasie program wygaszania powiązany z subsydiowaniem nie było. Polityka klimat...
Czas jest ojcem prawdy - François Rabelais